• O co chodzi z tym zdjęciem Mount Everest i jaki to ma związek z weterynarią ?

    Moja obecna praca polega w dużej mierze na przyglądaniu się pracy różnych placówek weterynaryjnych, ocenie ich działań, doradzaniu czy wg mnie można coś zrobić lepiej, skuteczniej i na czym warto skupić siły, a co lepiej odpuścić.

    Skąd więc ten Everest ?

    Otwarcie własnej przychodni to dla wielu lekarzy marzenie ich życia. Główny cel i wspaniała perspektywa bycia wolnym. W końcu robienia tego co się chce, a nie co inni każą, oferowania najwyższej jakości a nie bylejakości i zarabiania normalnych pieniędzy.

    Przyjrzyjmy się, jak to wygląda dalej.

    I tu podobnie jak w wysokogórskiej wyprawie wcale nie jest łatwo. Jeśli mamy dobry plan/strategię działania, jesteśmy dobrze przygotowani merytorycznie, finansowo i mamy odpowiednie zasoby. Jeśli jeszcze uda nam się
    stworzyć dobry zespół, który nam pomoże a nie będzie przeszkadzał w tej drodze, to uda nam się zrealizować to marzenie.

    Jakie są realia ?

    Ilu z nas zdobywa ten szczyt a ilu zatrzymuje się po drodze i zostaje w obozie albo rezygnuje … Ilu jest na tyle dobrze przygotowanych, że dotrze na szczyt bez żadnych strat a ile odmrozi sobie różne części ciała czy straci wzrok ? Nawet jeśli jesteśmy idealnie przygotowani, to może zdarzyć się tak, że warunki środowiskowe będą przeszkadzać nam w osiągnięciu celu a ich przecież często nie możemy przewidzieć.

    Moje obserwacje mówią, że często podejmujemy decyzję o realizacji marzenia, kiedy nie do końca jesteśmy na to gotowi. Nie mamy strategii ani planu na przyszłość ani nawet świadomości, czy mamy szansę na sukces czy nie. Ceny najczęściej ustalamy sprawdzając jakie ceny ma nasza konkurencja i cześć osób ustala niższe, żeby być konkurencyjnym ( jeden z gorszych pomysłów na jakie mogą wpaść młodzi właściciele ZLZ ). Nie potrafimy wpoić naszym pracownikom zasad i wartości jakimi się kierujemy, bo czasami sami ich nie przemyśleliśmy. Pracownicy nie znając swoich obowiązków, robią tylko to co było powiedziane na początku, czyli leczą. Nikt przecież nie mówił o sprzątaniu, zamówieniach, sprawdzaniu okresu przydatności produktów, rozwoju i szkoleniach. Zresztą każdy chce mieć jakieś własne życie a jeśli wynagrodzenie nas nie satysfakcjonuje, szef ma ciągłe pretensje, to my również nie mamy motywacji do pracy. Ze względu na brak przemyślenia kosztów, cen i oczekiwanych zysków, w niektórych przypadkach zaczynamy żyć z miesiąca na miesiąc i nawet nie mamy z czego zapłacić wyższej pensji pracownikom. Co gorsza pracownicy zarabiając mało, zaczynają mieć poważny problem z proponowaniem droższych rozwiązań, bo dla nich wydają się one po prostu drogie. Naturalny mechanizm działa tak, że jeśli dla mnie byłoby to dużo i wolałbym tańsze rozwiązanie, to dokładnie to samo zaproponuję klientowi czyli właścicielowi zwierzęcia, nie dając mu nawet do wyboru lepszego rozwiązania.

    Jeśli narasta w nas frustracja, klientów jest sporo, brakuje
    czasu i co gorsza, również pieniędzy, to dołączają się do tego „trudni klienci”, których nagle wydaje się nam przybywać ? Wszyscy coś chcą, denerwują się, że trzeba czekać, pracownicy się nie angażują wystarczająco itd.

    Wtedy powstaje pytanie czy spełniło się to nasze marzenie? Czy tak sobie wyobrażaliśmy swoją lecznicę? A może rzucić to wszystko i zatrudnić się jednak u kogoś, bo to było chyba łatwiejsze …

    key-30878891920.jpg


    Na szczęście nie zawsze tak się zdarza, są tacy, którzy
    spełniają swoje marzenie, zdobywają Mount Everest nie tracąc nic więcej, oprócz czasu i swojej energii a bez tego oczywiście na pewno nie udałoby się dojść na szczyt.
    Wielu jednak utknęło w którejś z baz po drodze i tam zostało, bo nie ma pomysłu, jak ruszyć dalej.

    Już za trzy tygodnie 24 i 25.11 podczas wykładów opowiem więcej o błędach, o kalkulacji cen i radzeniu sobie w trudnych sytuacjach, z trudnymi klientami a
    może nawet spróbujemy znaleźć sposoby, aby do tych sytuacji nie dopuszczać.

    Przez te dwa ostatnie lata widziałam wiele spełnionych i
    niespełnionych marzeń, pracowałam z prawie 60 placówkami ( z niektórymi pracujemy do dzisiaj ), chcę się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami i ustrzec Was
    przed błędami, które możecie popełnić na swojej drodze.

    Ja nadal nie wiem wszystkiego ale mam wypracowane i
    przetestowane działania, które się sprawdzają, wiem również, co nie zadziała.

    Jeśli chcecie o tym posłuchać, to serdecznie Was zapraszam na moje wykłady podczas

    konferencji GlobalWet

    oraz na sesji

    „Jak pracować, żeby nie zwariować”

    organizowanej przez firmę Etovet podczas Kongresu PSLWMZ.

    https://pslwmz.conrego.pl/program

Zapraszam do kontaktu

lek. wet. Monika Knoppek
lp.amitpotevkepponk.m
+48 884 600 960